Dołącz do czytelników
Brak wyników

Sprzedaż na szpilkach

10 lutego 2020

WOMENECONOMICS – CZY KOMPETENCJE MIĘKKIE PRZYNIOSĄ KOBIETOM EKONOMICZNY AWANS?

20

Kobiety wygrywają kompetencjami miękkimi i lepszym poziomem wykształcenia. Sprzyjają im społeczne trendy. Chociaż według niektórych wyliczeń ekonomiczna pozycja kobiet i mężczyzn ma się zrównać dopiero za jakieś 200 lat, to rola kobiet w globalnej gospodarce i ich pozycja na rynku pracy niezaprzeczalnie rosną. Dlaczego pracodawcy chętniej niż kiedyś zatrudniają dziś kobiety? Wiem, dlaczego ja to robię.
 

Gdy kilka lat temu założyłam własną firmę, zatrudniłam w niej same kobiety i choć skład zespołu zmienił się przez te lata, nadal pracujemy w kobiecym gronie. To nie jest w żadnym razie wybór ideologiczny, podyktowany uprzedzeniami wobec mężczyzn czy w jakikolwiek sposób ich dyskryminujący. Po prostu wybieram kompetentnych specjalistów o cechach, na jakich mi zależy i z jakiegoś powodu okazuje się, że znajduję ich głównie pośród kobiet. Dlaczego tak się dzieje? Spróbujmy odpowiedzieć na to pytanie. 

Cechy marketingowca idealnego? Jest ich wiele. Chodzi oczywiście o cały zestaw zawodowych kompetencji, wiedzy, doświadczeń i kontaktów zdobywanych w toku kariery zawodowej, ale nie tylko. Liczą się również słynne kompetencje miękkie. Właściwie nie sposób mówić dzisiaj o rekrutacji, nie uwzględniając tego pojęcia, które zrobiło w ostatnich latach imponującą karierę i wciąż jeszcze zyskuje na znaczeniu. Do tej pory mówiło się, że umiejętności tego typu są istotne w branżach, takich jak handel, marketing czy PR. Dzisiaj nawet od programistów oczekuje się wysokich kompetencji miękkich.

W erze social mediów mało kto może sobie pozwolić na komfort wyobcowania. Czy te cechy (i inne im podobne – listę tę przecież można wydłużać niemal w nieskończoność) są zastrzeżone dla kobiet? Skądże! Przypisywanie ich akurat kobietom to generalizacja i uleganie stereotypom. Ulegnijmy im na chwilę i zobaczmy, gdzie nas to zaprowadzi.
Ludzie ulegają stereotypom, na tym przecież opiera się siła tych ostatnich Raport „Strong Women in IT” Forbesa wskazuje, że same kobiety przypisują swój sukces w biznesie – prócz wykształcenia – również kompetencjom miękkim, takim jak empatia, nastawienie na współpracę, chęć zrozumienia potrzeb innych czy zdolność do zawierania kompromisów. Podobnych badań i cech można przytoczyć więcej, są to: lepsze zarządzenia ryzykiem, wielozadaniowość, dociekliwość, poleganie raczej na faktach niż na własnych przeświadczeniach, wysokie zdolności negocjacyjne itd. Zauważmy też, że wszystkie te cechy, tak chętnie przypisywane kobietom, to właśnie te, które są najbardziej poszukiwane na współczesnym rynku pracy. 
Ale czy kobiety rzeczywiście są bardziej empatyczne od mężczyzn? To zależy! Mało satysfakcjonująca odpowiedź, prawda? Ale prawdziwa. Po pierwsze, dlatego że specyficzne badania skoncentrowane na kobietach prowadzi się w psychologii dopiero od niedawna. Wcześniej to męskie zachowania uznawano za niejako wzorcowe dla gatunku ludzkiego. Po drugie, jeśli już dzisiaj bada się kobiety, to raczej ich wąską grupę – białe, heteroseksualne kobiety z klasy średniej mieszkające w dużych ośrodkach miejskich. Ale rzeczywiście, m.in z niedawno przedstawionego badania przeprowadzonego przez Cambridge University wynika, że kobiety osiągają znacznie wyższe wyniki niż mężczyźni w testach empatii. Jak to wyjaśnić? Genetyka nie przynosi odpowiedzi. Badania mózgu wskazują, że może mieć to jakiś związek z różnicami w jego budowie między płciami, np. większą liczbą połączeń między półkulami u kobiet. Większość naukowców zgadza się jednak co do tego, że największe znaczenie ma kontekst kulturowy i społeczny. To zewnętrzne oczekiwania czynią nas empatycznymi kobietami i mężczyznami, którzy mają problem z odczytywaniem niuansów ludzkich emocji.

Polki to jedne z najlepiej wykształconych kobiet w Europie. Chociaż jako pracodawczyni uznaję kompetencje miękkie za jeden z kluczowych elementów, to – jak wspomniałam – nie jest to jedyny element, jaki biorę pod uwagę, tworząc marketingowy zespół. Liczą się też oczywiście odpowiednie kwalifikacje zawodowe i doświadczenie.

Jeśli chodzi o kwalifikacje, szczególnie te poświadczone dyplomem wyższej uczelni, to statystycznie kobiety biją mężczyzn na głowę. Z raportu przygotowanego przez serwis Aleo (należący do Grupy ING) wynika, że w całej Europie wyższe wykształcenie ma 30,8% kobiet i 26,5% mężczyzn, a w Polsce te wskaźniki są nawet bardziej dla kobiet korzystne. Dyplomem może się pochwalić 30,8% Polek i tylko 20% mężczyzn. Tylko czy kobiety mają szansę wykorzystać przewagę związaną z wykształceniem? Jeśli liczyliście, że wyniki będą jednoznaczne, to przepraszam bardzo, nic z tego! Mamy w Polsce sporo menedżerek, ale o zarządach spółek i wyższych stanowiskach kierowniczych kobiety mogą tylko pomarzyć. Chyba, że założą własną firmę i same się na takim stanowisku zatrudnią. Wtedy muszą pamiętać tylko o tym, żeby zgodnie z ugruntowaną światową tradycją nie zapłacić sobie samej mniej niż swoim pracownikom – mężczyznom. Tak to mniej więcej wygląda. 

Dlaczego więc coraz częściej mówi się o womeneconomics? Przytoczone wyżej wyniki nie wskazują, żeby kobiety miały w najbliższej przyszłości przejąć władzę nad światem, prawda? Mimo to coraz częściej pisze się o tym, że ich rola w światowej gospodarce rośnie i że przyszłość to womeneconomics.

I rzeczywiście można sobie na pewien optymizm w tej kwestii pozwolić, jeśli np. uwzględni się aspekt czasowy. Jedna z kluczowych liczb przywoływanych w tegorocznym raporcie „Women in business” przygotowanym przez Grant Thornton to 29%. Tyle wyższych stanowisk menedżerskich w skali świata zajmują dzisiaj kobiety i jest to najwyższy wynik w historii. 87% światowych firm zatrudnia przynajmniej jedną kobietę na stanowisku menedżerskim. W ciągu ostatnich 20 lat współczynnik ten zmienił się o 20 pkt procentowych, a w ciągu ostatniego roku – o 12 punktów. Proces ten znacząco więc przyspiesza. 

O womeneconomics zaczęło się też więcej mówić pod wpływem akcji #metoo, która przecież dotyczyła nie tylko kwestii związanych z molestowaniem seksualnym, ale również nierówności na rynku pracy i gender pay gap. Niektórzy usłyszeli ten termin pewnie po raz pierwszy. Kiedy więc amerykański Forbes umieszcza na okładce zdjęcie Sereny Williams zapowiadającej cover story o najbogatszych self-made women na świecie, to chyba już coś więcej niż tylko uleganie modzie. To wyraz głębszej, choć powolnie dokonującej się zmiany. Świat najwyraźniej zaczyna pomału oswajać się z myślą, że czas docenić profesjonalne kompetencje kobiet.

Przypisy