Dołącz do czytelników
Brak wyników

Strefa szefa

20 maja 2021

NR 33 (Maj 2021)

Personal branding na LinkedIn – budowa marki osobistej krok po kroku

113

Pozwólcie mi zgadnąć: Wasze pierwsze skojarzenie z LinkedIn to zapewne wirtualne CV. Portal może Wam się kojarzyć także z miejscem do kontaktu z rekruterami, tablicą z ogłoszeniami pracy i e-słupem z ciekawymi tekstami branżowymi. Z jednej strony macie rację – wszystko to znajdziecie na rzeczonym portalu. Nie znaczy to jednak, że te elementy wyczerpują multum funkcji, który daje Wam LinkedIn – w tym także możliwości do zbudowania eksperckiej marki własnej.

Obecnie LinkedIn liczy więcej niż 645 mln użytkowników w ponad 200 krajach. Oznacza to, że przykucie uwagi obecnych na portalu rekruterów nie jest tak proste, jakby się z pozoru mogło wydawać; nie oznacza to jednak, że misja „znalezienie nowego pracodawcy” lub „wyróżnienie się na tle innych branżowych specjalistów” z góry skazana jest na porażkę.
Wystarczy, że podejdziecie do tematu na oba możliwe sposoby: biernie (przez właściwe uzupełnienie swojego profilu zawodowego) i aktywnie (czyli, mówiąc wprost: skupiając się na publikacjach, jak w każdych innych social mediach).

POLECAMY

Profil: coś więcej niż templatka do uzupełnienia

Szablon profilu zawodowego na LinkedIn może się wydawać do bólu typowy i zwyczajnie… nudny. Mimo to warto jednak poświęcić na jego wypełnianie kilka dodatkowych chwil i zadbać, aby był niezwykle merytoryczny i schludny; odłóżcie więc na moment fantazje o „przeklikaniu” obowiązków zawodowych i wpisanie w odpowiednie rubryczki zajmowanych stanowisk. Poniżej znajdziecie kilka porad, o co tak naprawdę możecie jeszcze zadbać.

1. Rozważnie wybierzcie zdjęcie profilowe
Jest pewna mądrość w przysłowiu „Jak Cię widzą, tak Cię piszą”. Drugiego pierwszego wrażenia nie będziecie mieli okazji zrobić, a kwestia wyboru fotografii nie jest tak mało istotna, jak się Wam potencjalnie wydaje – badania przeprowadzone z użyciem heatmap przez The Ladders pokazały, że rekruterzy spędzają aż 19% czasu poświęconego na przeglądanie Waszego profilu właśnie na przypatrywaniu się zdjęciu profilowemu.
Wybierając zdjęcie profilowe, powinniście kierować się kilkoma prostymi zasadami. Po pierwsze, dobierając je, zwróćcie uwagę na tło – powinno być jednolite i nie rozpraszać uwagi odbiorcy. Warto też zdecydować się na aktualną fotografię – zdjęcia sprzed 10 lat nie oddadzą tego, kim jesteście teraz.
Przechodząc do konkretów – pamiętajcie, że wgrywany obrazek powinien mieć wymiary 400 na 400 pikseli i być w formacie JPEG, PNG lub… gif. Postarajcie się też, żeby Wasze oblicze było właściwie wykadrowane – zdjęcia na tle Waszego ulubionego krajobrazu zostawcie chociażby na Facebooka; na LinkedIn clue programu jest Wasza twarz, która powinna zajmować ponad 60% przeznaczonego miejsca.
Nie musicie od razu decydować się na zdjęcie z dowodu osobistego – pamiętajcie, że wgrywana fotografia powinna oddawać charakter Waszej pracy i pokazywać, że jesteście otwarci, profesjonalni i przyjaźnie nastawieni. Oznacza to, że, przykładowo, jeżeli pracujecie w IT – nie musicie wrzucać zdjęć w garniturze; lekki uśmiech na twarzy też na pewno nie zaszkodzi.
 


2. Wgrajcie stonowane tło
Do tego celu możecie wykorzystać Wasze firmowe kolory, logo brandu, dla którego akurat pracujecie, lub – jeśli Wasz dział graficzny opracował stosowny plik – tło dedykowane pracownikom Waszej firmy, zgodne z wytycznymi zawartymi w Waszym brand booku.
Dzięki temu nie tylko pomożecie zadbać działom marketingu i HR o employer branding, ale też pokażecie, że jesteście naprawdę dumni z Waszej pracy, nie wspominając już o tym, że minimalizm i estetyka w kontekście budowania wizerunku eksperta nikomu jeszcze nie zaszkodziły.
 


3. Stwórzcie własny adres URL
Gdy zakładacie nowe konto, platforma generuje dla Was unikalny adres URL Waszego profilu. Lekko ironizując, niespodzianka, której na pewno nie oczekiwaliście – będzie on się składał z Waszego imienia, nazwiska i… ciągu przypadkowych cyfr i liter. Mam jednak dobrą wiadomość – możecie zmienić to manualnie.
W prawym górnym rogu profilu znajdziecie następujące pole:
 


Kliknijcie w nie i zmieńcie adres na pożądany – i gotowe!
 


4. Uzupełnijcie (wszystkie) dane
Na pierwszy rzut oka może się Wam wydawać, że najważniejsze pola do uzupełnienia to doświadczenie i wykształcenie; niewątpliwie są one istotne, ale nie jest to powód do skupienia się wyłącznie na nich i… pominięcia całej reszty.
Uzupełnijcie nagłówek – postarajcie się, by był atrakcyjny, zawierał właściwe, wyróżniające Was słowa kluczowe i informacje o branży i stanowisku, które aktualnie obejmujecie. Możecie wykorzystać na to aż 
120 znaków i naprawdę warto ich nie zmarnować.

RAMKA 1
Kiedy najlepiej publikować treści (według thebalancesmb.com):

  • największa liczba kliknięć i udostępnień: wtorek 11:00-12:00,
  • najmniejsza liczba kliknięć i udostępnień: godziny snu (22:00-06:00), tuż przed poniedziałkiem oraz piątkowy wieczór,
  • najlepsze godziny publikacji: 07:00-08:00 oraz 17:00-18:00,
  • najwięcej użytkowników korzysta z LinkedIn ok. godz. 12:00 oraz 17:00-18:00.

Aktualności publikowane o odpowiednich godzinach mogą mieć wpływ na zwiększenie zasięgu postów. Zależy to także od strefy czasowej, w jakiej znajdują się osoby z listy kontaktów. Warto także samodzielnie analizować, jakie godziny będą najbardziej odpowiednie dla naszego profilu.

 


Poproście współpracowników i klientów o napisanie kilku słów rekomendacji (referencji) – podkreślcie, że zależy Wam, aby brzmiały one naturalnie i szczerze. Podobnie sytuacja ma się z polem umiejętności (top skills) – jeżeli osoby, z którymi pracujecie, są zadowolone z Waszych kompetencji, niech dadzą temu wyraz we właściwym miejscu Waszego profilu.
Nie musicie jednak polegać wyłącznie na innych; jeśli chcecie się pochwalić jakimś dokonaniem istotnym z Waszego zawodowego punktu widzenia, zróbcie to w sekcji zatytułowanej osiągnięcia. To idealne miejsce na wgranie ważnych certyfikatów, publikacji branżowych lub linków do konferencji, na których mieliście okazję być prelegentem.

Bądź społeczny: o zaletach ekstrawertyzmu

Jeden z czołowych ekspertów polskich marketingowych social mediów, Artur Roguski, wybierając nazwę dla swojego bloga, zdecydował się na „why so social” – i, niezależnie od platformy, parafraza najsłynniejszych słów Jokera z filmów o Batmanie sprawdza się tu idealnie.
Tak sformułowane pytanie jest oczywiście retoryczne – a powodów, dla których trzeba być „społecznym” w social mediach, jest tak wiele, że w zasadzie nie da się wymienić wszystkich (jest to temat bardziej na książkę niż na krótki artykuł).
Skupmy się więc na tych najważniejszych z punktu widzenia LinkedIn – zdaniem...

Pozostałe 70% treści dostępne jest tylko dla Prenumeratorów

Co zyskasz, kupując prenumeratę?
  • 6 wydań magazynu "Nowa Sprzedaż"
  • Dodatkowe artykuły niepublikowane w formie papierowej
  • Dostęp do wszystkich archiwalnych wydań magazynu oraz dodatków specjalnych
  • Dostęp do czasopisma w wersji online
  • ...i wiele więcej!
Sprawdź

Przypisy