Dołącz do czytelników
Brak wyników

Felieton

10 czerwca 2019

„Korpoface, czyli potęga słonia krokiem ślimaka” – recenzja

0 121

Tę książkę autorstwa A. K. Sar otrzymaliśmy i przeczytaliśmy już parę tygodni temu, jednak potrzebowaliśmy  trochę czasu na przemyślenie jej przekazu. Teraz już śmiało możemy stwierdzić – warto przeczytać „Korpoface”! I to nie tylko, jeśli macie złe doświadczenia z pracą w call center.

 

Główna bohaterka powieści, korporacyjna biedronka Lusia, jest ewidentnie samotną i nieco zakompleksioną młodą kobietą. Pracuje „na słuchawce”  i zadziwiająco wiele razy podkreśla, jak bardzo lubi tę pracę i jak pasjonujące są codzienne dialogi z różnymi klientami, nawet tymi wściekłymi. Momentami jednak trochę sama sobie przeczy (w sumie, jak chyba każda kobieta…) – raz twierdzi, że kocha rozmowy z ludźmi, a innym razem narzeka, że nie obchodzą ją ich życiowe problemy. Można także powiedzieć, że jest nieco mobbigowana przez swoją szefową, ale… już wkrótce ma się to zmienić!


W całej opowieści narratorka używa zmyślnej metafory – do określania osób pracujących na poszczególnych stanowiskach stosuje… nazwy owadów. Dodatkowo w treść wplecione są trafne spostrzeżenia wszelkiego rodzaju, np. że kiepskim sposobem na motywowanie pracowników jest ich bezustannie ruganie, a brak ich chwalenia. W powieści można także znaleźć wiele stron z różnymi poradami i „złotymi myślami”, np. Nierówność podłoża często zauważa się dopiero po upadku... Jednak jaki jest morał tej powieści? Do czego dochodzi jej bohaterka? Na czym polega jej przemiana? Więcej już zdradzać nie będziemy – przeczytajcie sami!

Przypisy