Dołącz do czytelników
Brak wyników

Strefa szefa

31 marca 2020

NR 26 (Marzec 2020)

Dobre praktyki na nie najlepsze czasy

60

Cztery lata temu wyruszyłem w podróż, rozpoczynając badania najlepszych polskich firm. Ich pokłosiem jest seria książek, w tym Księga dobrych praktyk. Za najlepszą uznałem firmę Marco: 3-4 razy mniejsze zatrudnienie od konkurencji na zbliżonym poziomie obrotu. Cała firma jest zarządzana procesowo, bez kierownictwa, a poruszanie między rolami w organizacji jest swobodne. Dziś w procesie sprzedaży uczestniczy przykładowo niegdysiejszy asystent prezesa. Znaczna część maszyn została przerobiona, co pozwala osiągać lepsze marże i realizować zlecenia czasem niedostępne technologicznie dla innych. Wszyscy w organizacji pracują w fundacji MarcoPomaga, na którą firma co roku przeznacza około 600 000 zł. Firma zatrudnia ok. 90 osób, a najważniejszym w niej procesem jest budowana od 20 lat kultura organizacyjna, a dokładniej rekrutacja oraz podnoszenie świadomości ludzi. Wiem, że to nie jest statystyczne podejście. Jednak obraz firmy i jej wyniki też nie są statystyczne.
Prezes Marek Śliboda zakłada, że jeśli chce coś robić długofalowo dobrze, to potrzebuje dobrych ludzi. Do domu też nie wpuszczamy przypadkowych, niedopasowanych wartościami i zwyczajami do nas osób z ulicy. 
Jeśli się poddam i zatrudnię kogoś, kto mi nie odpowiada, będę hipokrytą. Będę czuł, że robię źle, a ja nie chcę robić źle – mówi Marek Śliboda.
Marco ma 3-miesięczny proces rekrutacji, którego jednym z punktów jest ponad 4-godzinny film zniechęcający kandydatów niedopasowanych wartościami. 

POLECAMY

Dlaczego o tym wszystkim piszę w chwili katastrofy gospodarczej?

Budowanie kultury organizacyjnej jest tworzeniem przewagi niemożliwej do skopiowania również na trudne czasy. W przeddzień zamknięcia granic i instytucji firma Marco nie panikowała. Wszyscy byli spokojni, a prezes pracował w procesie sprzedaży, pomagając przy nowym kliencie. Powiedział, że jego rolą w organizacji jest nalewanie innym. W Marco nie ma premii uznaniowych – także w sprzedaży. Ludzie są przyjaciółmi. Wymieniają się wiedzą i klientami. Współpracują. Zdają sobie sprawę, że ktoś może się starać i po prostu mu nie będzie jakiś czas wychodziło. Szukają ludzi, którzy łatwo się nie załamują.
Kiedy to całe piekło związane z wirusem się zakończy i pojawią się jego konsekwencje gospodarcze wraz z prawdopodobnym załamaniem systemu bankowego z kartonu, będziemy musieli wcielić się w role managerów kryzysowych. Osób, których zadaniem jest przyniesienie firmie zysku. Co ważne, nie mówię o ilości sprzedaży i innych lokalnych wskaźnikach. Firma jako całość musi zarabiać. Zamiast szkoleń sprzedażowych mówiących, jak sprzedawać więcej, musimy przestawić się na podejście procesowe i systemowe. W drugiej części książki opiszę nasze rozwiązanie Flow Up Group polegające na poprawie efektywności firmy w sytuacji, gdy nasze ograniczenie – to, co determinuje wynik, jest na rynku. Nie ma już czasu na poprawianie lokalnych wskaźników i szkolenia. Trzeba wziąć się do pracy i poprawia...

Dalsza część jest dostępna dla użytkowników z wykupionym planem

Przypisy