Młody sprzedawca prezentował swój produkt z najróżniejszych stron. Był zaangażowany i rzeczowy, robił profesjonalne, pozytywne wrażenie. Opowiadał z rozmachem o zaletach swojej oferty, gestykulując, aby podkreślić atuty. Było ich całkiem sporo – bez wątpienia propozycja wyjątkowa, konkurencyjna, atrakcyjna cenowo. Wysoka jakość, dopracowane wykończenie, nie ma się do czego przyczepić – wnioskował. Słuchał więc dalej… mijały kolejne minuty. Następne korzyści, dalsze argumenty… Musiał przyznać, że towar jest ciekawy, warty uwagi i naprawdę przyzwoicie wykonany. Czegoś mu jednak brakowało. Przypomniał sobie nagle, ile różnych rzeczy zalega bezproduktywnie w jego szafkach… Czy ja naprawdę tego potrzebuję? Na to pytanie nie znalazł odpowiedzi. Podziękował sprzedawcy, powiedział, że się zastanowi. Zostawił swój numer telefonu i wyszedł z firmy…
POLECAMY
Rozpoznanie potrzeb
T...