Dołącz do czytelników
Brak wyników

Felieton , Otwarty dostęp

13 lutego 2020

CZY WKRÓTCE WSZYSCY STRACIMY PRACĘ, BO ZASTĄPIĄ NAS MASZYNY?

0 780

„Kiedy czyta się gazety, nie można oprzeć się wrażeniu, że bolączką naszych czasów są dwa problemy: inwazja komputerów (...). To prawda, i zdaję sobie z tego sprawę”. Tymi słowami włoski filozof Umberto Eco rozpoczął jeden ze swoich felietonów, który ukazał się światu w 1986(!) r. Minęło ponad 30 lat, a wciąż słyszymy to samo: zastąpią nas maszyny – wraz z rozwojem sztucznej inteligencji firmy przestaną potrzebować pracowników-ludzi i bezrobocie na świecie wzrośnie, bo ludzie przestaną być opłacalni... 

Gdzie leży prawda? Czy wszyscy powinniśmy zakładać własne firmy, żeby nie miał nas kto zwolnić, a może musimy szybko się przebranżawiać, żeby nie wygryzły nas roboty? Czy są jeszcze takie branże, w których nie używa się automatyzacji? I, co najważniejsze, czy uda nam się iść ramię w ramię z robotami i sztuczną inteligencją na tyle sprawnie, żebyśmy nie padli ofiarą powstania maszyn rodem z filmu Ja, Robot? Jeśli kojarzysz, kim jestem, pewnie teraz uśmiechasz się pod nosem. Co taki Marek Piasek, który od lat prowadzi własne biznesy i nikt go nie zatrudnia, człowiek, który współtworzy platformę do budowania chatbotów, może wiedzieć o niepewności zatrudnienia wywołanej automatyzacją procesów? Możesz mieć rację, mogłem już zapomnieć. Ale za to mogę podzielić się z Tobą tą drugą perspektywą – pracodawcy, który zatrudnia specjalistów i jest ogromnym zwolennikiem automatyzacji. Ale najpierw liczby. W zeszłym roku McKinsey & Company przy współpracy Forbes Polska wydało raport dotyczący potencjału automatyzacji w Polsce. Okazuje się, że aż 49% czasu pracy poświęca się na czynności, które mogą zostać zautomatyzowane. Wykorzystanie tego potencjału może stworzyć (tak, dla nas ludzi) 7,3 mln miejsc pracy i wygenerować 15% wzrostu PKB do 2030 r. Dzięki automatyzacji procesów wzrośnie produktywność i zapotrzebowanie na nowe technologie – i stąd nowe miejsca pracy. W moich firmach automatyzacja oznacza jedno – efektywność. Czas, który jeszcze rok temu poświęcaliśmy np. na wysyłki do bazy kontaktów liczącej kilkaset tysięcy pozycji, inwestujemy teraz w specjalizację i wzrost kompetencji. Wszyscy w naszym zespole wolą szukać rozwiązań automatycznych i optymalnie je wykorzystywać. Pozwalają one rozwijać się nam i naszej firmie, a co za tym idzie – także klientom korzystającym z naszych produktów i usług. Powiem więcej: dzięki automatyzacji powtarzalnych obowiązków mogliśmy zmniejszyć zespół wspierający sprzedaż i umożliwić osobom, które go zasilały, przejście na pozycje ściślej wiążące się z ich zainteresowaniami i planami rozwoju.

POLECAMY

Spójrzmy prawdzie w oczy. Automatyzacja = oszczędność czasu = więcej pieniędzy. Oddanie prostych, powtarzalnych czynności da nam możliwość dalszego rozwoju kompetencji; nie różni się to niczym od wprowadzenia maszyn ułatwiających uprawę pól czy komputerów, które są w stanie pomieścić i szybko znaleźć informacje, których kiedyś trzeba było godzinami szukać w archiwach.

Co przejmą od nas maszyny? Ocenia się, że będą to czynności fizyczne w przewidywalnym (75%) i nieprzewidywalnym (39%) otoczeniu oraz zbieranie (65%) i przetwarzanie (71%) danych. Pra...

Artykuł jest dostępny w całości tylko dla zalogowanych użytkowników.

Jak uzyskać dostęp? Wystarczy, że założysz bezpłatne konto lub zalogujesz się.
Czeka na Ciebie pakiet inspirujących materiałow pokazowych.
Załóż bezpłatne konto Zaloguj się

Przypisy