Platforma AI do wsparcia sprzedaży. Aplikacja dla handlowców i CRM w jednym narzędziu

Materiały partnera

Sprzedaż B2B nie cierpi dziś na niedobór narzędzi. Cierpi na ich nadmiar. Aplikacje do spotkań, prezentacji, notatek, ofert, CRM-y, narzędzia do podpisów i raportowania coraz rzadziej tworzą spójny proces, a coraz częściej konkurują o uwagę handlowca. W efekcie sprzedaż, zamiast przyspieszać, zaczyna się rozpadać na fragmenty, które trudno połączyć w jedną, sensowną całość.

Z ARTYKUŁU DOWIESZ SIĘ M.IN.:

  • Czy nasza sprzedaż jest spójna, czy rozbita na zbyt wiele narzędzi?
  • Czy dane i dokumenty powstają w naturalnym toku spotkań z klientem, czy dopisywane są później, fragmentarycznie?
  • Czy potrafimy wcześniej wychwycić ryzyka w procesie sprzedaży, zamiast reagować dopiero po stracie szansy?

Sprzedaż potrzebuje dziś systemu, a nie kolejnej aplikacji

Przez lata sprzedaż B2B rozwijała się poprzez dokładanie kolejnych narzędzi. Każde rozwiązywało konkretny problem: prezentacje, CRM, oferty, raporty, podpisy. W teorii miało to zwiększać efektywność. W praktyce doprowadziło do fragmentacji procesu, w którym dane powstają w jednym miejscu, są uzupełniane w innym, a analizowane jeszcze gdzie indziej – często z opóźnieniem i bez kontekstu.

Klasyczny CRM stał się symbolem tego podejścia. Systemem niezbędnym, ale oderwanym od realnej pracy handlowca i miejscem raportowania, a nie prowadzenia sprzedaży. Z kolei aplikacje wspierające spotkania i oferty zaczęły funkcjonować jako osobne byty, które z CRM-em łączy niewiele więcej niż ręczne kopiowanie informacji.

W odpowiedzi na tę niespójność coraz więcej organizacji zaczyna myśleć o sprzedaży nie w kategoriach narzędzi, lecz systemu pracy. Takiego, który nie wymaga od handlowca przełączania się między aplikacjami, odtwarzania rozmów z pamięci i uzupełniania danych po fakcie. Systemu, w którym proces sprzedaży jest ciągły, a dane powstają naturalnie w trakcie realnych interakcji z klientem.

Salesbook został zaprojektowany właśnie z tej perspektywy. Nie jako „lepszy CRM” czy „aplikacja do prezentacji”, lecz jako środowisko, które łączy wszystkie kluczowe elementy sprzedaży w jednym ekosystemie. To fundamentalna różnica, która decyduje o tym, czy technologia wspiera sprzedaż, czy jedynie ją dokumentuje.

Salesbook zaczyna tam, gdzie zaczyna się sprzedaż: na spotkaniu

Każda sprzedaż B2B zaczyna się podczas rozmowy z klientem, gdzie ujawniają się potrzeby, obiekcje, kontekst decyzyjny i realne zainteresowanie. Mimo to przez lata właśnie ten moment pozostawał poza głównym nurtem systemów sprzedażowych. Spotkanie było wydarzeniem „offline”, a CRM jego uproszczonym zapisem, tworzonym później.

W Salesbooku punkt ciężkości został przesunięty dokładnie w to miejsce, w którym sprzedaż faktycznie się dzieje. Aplikacja na tablet staje się centrum procesu i to w niej prowadzone są rozmowy z klientem, prezentowane materiały i realizowana interaktywna analiza potrzeb. Spotkanie przestaje być luźną wymianą informacji, a zaczyna być ustrukturyzowanym, ale elastycznym dialogiem, prowadzonym według spójnej narracji.

Kluczowa zmiana polega na tym, że dane powstają w trakcie rozmowy, a nie po jej zakończeniu. Odpowiedzi klienta, ustalenia, kolejne kroki i sygnały decyzyjne są rejestrowane w naturalnym kontekście, bez konieczności ich późniejszego rekonstruowania. Całe spotkanie może za zgodą klienta zostać nawet nagrane. Dzięki temu system nie traci niuansów, a organizacja zyskuje dostęp do informacji, które wcześniej istniały wyłącznie w głowie handlowca.

Takie podejście redefiniuje rolę technologii w sprzedaży. Staje się ona uczestnikiem procesu – zamiast narzędziem do raportowania – wspierając rozmowę, porządkując informacje i przygotowując grunt pod kolejne etapy sprzedaży. To właśnie od tego momentu Salesbook zaczyna budować przewagę systemową, która wykracza daleko poza pojedyncze funkcje.

Aplikacja handlowa jako scena całego spotkania

W dobrze zaprojektowanym procesie sprzedaży B2B spotkanie z klientem nie stanowi zbioru luźnych etapów, lecz jedną spójną rozmowę. Od pierwszego wrażenia, przez zrozumienie potrzeb, aż po konkretne decyzje – wszystko dzieje się tu i teraz, w tej samej przestrzeni. Aplikacja na tablet dla handlowców od Salesbooka została zaprojektowana właśnie z myślą o tej dynamice.

Spotkanie zaczyna się od prezentacji firmy i kontekstu współpracy, prowadzonej w atrakcyjnej, wizualnej formie. Pomijamy na tym etapie statyczny zestaw slajdów, a w to miejsce pojawia się narracja, którą handlowiec może elastycznie dopasowywać do rozmowy. To płynne przejście otwiera drogę do kolejnego etapu, którym jest interaktywna analiza potrzeb, która nie przypomina przesłuchania ani checklisty pytań. Klient jest wciągany w proces, widzi na ekranie zależności, potrzeby i potencjalne korzyści, a rozmowa zyskuje wspólny, wizualny punkt odniesienia.

Kluczowe jest to, że analiza nie kończy się notatką „do uzupełnienia później”. Jej podsumowanie może powstać jeszcze w trakcie spotkania jako bezpośredni efekt rozmowy. Na tej podstawie handlowiec przechodzi do kalkulacji oferty, bazując na fundamencie ustaleń z klientem. Warianty cenowe, zakresy współpracy i różne scenariusze mogą być omawiane na bieżąco, z uwzględnieniem obiekcji klienta, które pojawiają się naturalnie w rozmowie.

Ten sam strumień prowadzi dalej. Jeśli decyzja dojrzeje szybciej, aplikacja pozwala przygotować końcową umowę jeszcze podczas spotkania i natychmiast ją wysłać. Dzięki funkcjom podpisu elektronicznego (Salesbook eSign) proces, który w wielu firmach rozciąga się na dni lub tygodnie, może zostać domknięty bez wychodzenia ze spotkania z klientem.

W tym modelu tablet nie jest tylko narzędziem pomocniczym. Staje się przestrzenią, w której sprzedaż faktycznie ma miejsce – od pierwszej rozmowy po formalną decyzję, a dane, które w tym czasie powstają, są wiernym i szczegółowym zapisem całego procesu.

CRM w Salesbooku: koniec z przykrym biurowym obowiązkiem

Przez lata CRM pełnił w wielu organizacjach rolę niezbędną, ale niewdzięczną. Był miejscem, do którego trzeba było „wpisać sprzedaż”, często po fakcie i pod presją kompletności danych. W takim modelu trudno oczekiwać, że system stanie się realnym wsparciem decyzji, zwłaszcza gdy dane są niepełne lub pozbawione kontekstu.

W Salesbooku CRM stanowi centralny kręgosłup całego ekosystemu, zasilany automatycznie danymi z aplikacji handlowej. Informacje o spotkaniach, ustaleniach, dokumentach i kolejnych krokach trafiają do systemu w naturalny sposób, bez konieczności ręcznego raportowania. Wystarczy zakończyć spotkanie na tablecie, aby wszystkie zapisane podczas spotkania dane znalazły się automatycznie w systemie CRM.

Taka architektura zmienia sposób postrzegania CRM-u w organizacji. Przestaje on być narzędziem kontroli, a staje się wspólnym źródłem wiedzy o kliencie i stanie relacji. Handlowcy nie konkurują z systemem o czas, a menedżerowie nie muszą domyślać się, które dane są aktualne, a które zostały uzupełnione „dla porządku”.

Co istotne, CRM w Salesbooku nie funkcjonuje w oderwaniu od reszty narzędzi. Jest trwale zintegrowany z dokumentami, komunikacją, analizą pipeline’u i warstwą sztucznej inteligencji (AI). Dzięki temu możliwe staje się nie tylko śledzenie postępów sprzedaży, ale także identyfikowanie momentów, w których proces traci rytm, zanim stanie się to widoczne w wynikach.

Dokumenty w jednym strumieniu: oferty, umowy, konfiguratory, podpis

W wielu organizacjach sprzedaż formalnie kończy się poza systemem sprzedażowym. Spotkanie zostało przeprowadzone, potrzeby zidentyfikowane, decyzja po stronie klienta zapadła, a jednak kluczowe elementy procesu nagle „wypadają” z głównego nurtu pracy zespołu. Oferty powstają w osobnych narzędziach, umowy w plikach krążących mailami, konfiguracje produktu w arkuszach, a podpisy w kolejnych zewnętrznych systemach. Taki model nie tylko wydłuża proces, ale niebezpiecznie go rozszczelnia.

Generatory ofert, konfiguratory produktu, moduł tworzenia umów oraz podpis elektroniczny działają w jednym środowisku, opartym na danych zebranych wcześniej podczas rozmów z klientem. Oznacza to, że oferta nie powstaje „od zera”, a umowa nie jest kopiowana z szablonu bez związku z realnym przebiegiem procesu.

Z perspektywy handlowca zmienia się charakter pracy. Zamiast żonglować narzędziami i formatami, operuje w jednym ciągu logicznym: rozmowa → oferta → decyzja → umowa → podpis. Z perspektywy organizacji znika problem niezsynchronizowanych wersji dokumentów, braków formalnych i trudności w odtworzeniu, na jakich warunkach faktycznie zapadła decyzja.

Co istotne, Salesbook nie zamyka użytkownika w szczelnym ekosystemie. Tam, gdzie proces tego wymaga, możliwe są integracje z zewnętrznymi systemami finansowymi czy innymi narzędziami CRM. Różnica polega na tym, że punkt ciężkości pozostaje w jednym miejscu. Dokumenty nie „żyją obok sprzedaży”, a są jej naturalnym przedłużeniem.

AI w Salesbooku: mniej obietnic, więcej użytecznych informacji

Sztuczna inteligencja w sprzedaży zbyt często bywa opisywana językiem obietnic. Automatyczne zamykanie transakcji, cyfrowi sprzedawcy, algorytmy przewidujące decyzje klientów z absolutną precyzją. Na koniec dnia sprzedaż jednak rzadko potrzebuje spektakularnych prognoz. Znacznie częściej potrzebuje wczesnych sygnałów ostrzegawczych i jasnych wskazówek, gdzie proces zaczyna się rozjeżdżać.

Właśnie w tym obszarze AI w Salesbooku znajduje swoje realne zastosowanie. Zamiast próbować „sprzedawać za człowieka”, system koncentruje się na analizie danych, które już istnieją, ale wcześniej były trudne do połączenia w spójną całość. Notatki ze spotkań, rytm komunikacji, etapy pipeline’u, reakcje klientów – wszystko to tworzy kontekst, który algorytmy potrafią czytać szybciej i konsekwentniej niż człowiek.

Moduły takie jak Puls AI oraz Echo CRM nie budują narracji wokół jednej magicznej metryki. Pracują raczej jak zestaw czujników. Puls AI ocenia kondycję szansy sprzedażowej, wskazując momenty, w których relacja traci temperaturę, dynamika słabnie albo proces decyzyjny utknął na niewłaściwym poziomie organizacji klienta. Echo CRM z kolei zwraca uwagę na to, co w klasycznych raportach pozostaje niewidoczne: ciszę po ofercie, brak kolejnych działań, relacje, które formalnie nie zostały przegrane, ale w praktyce przestały istnieć.

Efekt nie polega na automatycznym podejmowaniu decyzji za zespół sprzedaży, ale na przesunięciu momentu reakcji. Zamiast dowiadywać się o problemie po fakcie, menedżer i handlowiec otrzymują sygnał wtedy, gdy proces można jeszcze skorygować.

Salesbook jako wygodny centralny punkt procesu

Im dojrzalsza organizacja sprzedażowa, tym większa ostrożność wobec systemów, które próbują „zamknąć wszystko w sobie”. Decydenci coraz częściej wiedzą, że żaden pojedynczy system nie będzie jedynym narzędziem w firmie i kluczowe staje się to, czy potrafi on sensownie współpracować z resztą infrastruktury.

Salesbook został zaprojektowany jako centrum procesu sprzedaży, ale nie jako zamknięty ekosystem. Integracje z pocztą elektroniczną i kalendarzem pozwalają zachować ciągłość komunikacji, połączenia z narzędziami do fakturowania czy innymi systemami biznesowymi umożliwiają domknięcie procesu bez ręcznego przenoszenia danych. Co istotne, platforma może funkcjonować także obok istniejącego CRM-u, jeśli organizacja nie jest gotowa na pełną migrację.

Taka elastyczność zmniejsza barierę wdrożenia i pozwala traktować Salesbooka jako warstwę porządkującą sprzedaż tam, gdzie dzieje się ona faktycznie.

Co zyskuje organizacja: decyzje oparte na danych i sygnałach

Z perspektywy zarządu i menedżerów sprzedaży kluczowe pytanie nie brzmi dziś „ile mamy szans w lejku”, lecz „które z nich naprawdę żyją i dlaczego”. Tradycyjne raporty odpowiadają na pierwszą część tego pytania. Znacznie rzadziej pomagają zrozumieć drugą.

Spójny ekosystem sprzedaży zmienia ten układ sił. Gdy dane z rozmów, dokumentów, aktywności handlowców i reakcji klientów są zbierane w jednym strumieniu, możliwe staje się wcześniejsze dostrzeganie ryzyk. Alerty zagrożonej sprzedaży, sygnały zaniku relacji czy brak decyzji po stronie klienta przestają być zaskoczeniem widocznym dopiero w wynikach kwartalnych.

Dla organizacji oznacza to przesunięcie ciężaru zarządzania: z reagowania na fakty dokonane w stronę świadomej korekty procesu. Decyzje przestają opierać się wyłącznie na intuicji najbardziej doświadczonych osób w zespole. Zaczynają być wspierane przez dane, które uwzględniają nie tylko to, co zostało zrobione, ale także to, czego zabrakło.

W tym sensie Salesbook pozwala rozmawiać o sprzedaży opierając się na wspólnym obrazie procesu, a nie na indywidualnych interpretacjach i fragmentarycznych raportach.

Salesbook jako nowy model sprzedaży

Łatwo pomylić rozbudowany system z dobrym systemem. Lista funkcji, nawet imponująca, nie gwarantuje spójności procesu ani lepszych decyzji. Dojrzałe organizacje coraz częściej szukają nie narzędzi, lecz takich modeli pracy, które porządkują złożoność, zamiast ją maskować.

Salesbook wpisuje się w ten sposób myślenia. Nie konkuruje ani liczbą modułów, ani obietnicą automatyzacji wszystkiego. Jego siłą jest konsekwencja: sprzedaż traktowana jako jeden, ciągły proces – od rozmowy, przez decyzję, dokumenty i analizę, aż po wnioski, które wracają do zespołu i organizacji.

Sztuczna inteligencja pełni w tym modelu rolę cichego mechanizmu porządku, aplikacje – narzędzi pracy, nie dodatków, zaś CRM – wspólnego kręgosłupa wiedzy, a nie archiwum. Całość tworzy ekosystem, który nie próbuje zmieniać natury sprzedaży, lecz pozwala ją wreszcie zobaczyć taką, jaka jest naprawdę.

I być może właśnie w tym tkwi najważniejsza różnica. Nie w technologii samej w sobie, lecz w decyzji, by podporządkować ją procesowi, a nie odwrotnie.

Zobacz, jak działa Salesbook w praktyce i zapisz się na bezpłatne demo

 

Przypisy